Wojciech J.
O akwarystykę otarłem się w dzieciństwie, moi rodzice to zapaleni akwaryści. Postanowili oni zainteresować rybkami moją 5 letnią wówczas córkę. Wiedzieli, że nie zgodzę sie na akwarium bo wiem ile to pracy. Wzięli mnie podstępem. Do szklanej kuli włożyli kilka gupików i sprezentowali córce. Nie mogłem pozwolić na męczenie rybek więc nastepnego dnia kupiliśmy małe, ok. 30 litrowe akwarium. Trzeba było je ratować z tej kuli. Kilka miesięcy później przeprowadziliśmy się do 112 litrów, a że apetyt rośnie w miarę jedzenia, spokojnie gupików nie zjedliśmy, to po kolejnym roku poiwększyliśmy zbiornik do 230 litrów. Niedawno zrobiliśmy restart i tak nowy zbiornik cieszy oko pokolenia seniorów, juniorki oraz mnie - nawróconego akwarysty.